Muszę podjąć decyzję! Albo … może nie muszę?

Czyli o tym, dlaczego możemy bać się podejmowania decyzji lub podjęcia walki z trudnościami naszego życia.


Bardzo często dotykają nas sytuacje, w których czujemy, że nie jest nam dobrze lub które nie pozwalają nam cieszyć się z życia, niekiedy prowadząc do destabilizacji naszej psychicznej harmonii i wyniszczania nas - od zmiany takiego stanu rzeczy dzieli nas tylko jedna „mała” decyzja, ale czy na pewno mała ? Jak się okazuje najtrudniejsza z możliwych.


Załóżmy, że prowadzimy życie, w którym niewiele brakuje nam do poczucia satysfakcji – mamy ciepły dom, wsparcie rodziny, prawdziwych przyjaciół i chęci do rozwoju, z drugiej zaś strony pracujemy w firmie, w której często zostajemy po godzinach, jesteśmy poniżani, a nasz szef to typ spod ciemnej gwiazdy, który słowa uznania kieruje tylko w swoim kierunku, ucinając lub umniejszając nasze zasługi. Wykonujemy swoje obowiązki licząc, że nadejdzie ten dzień, w którym spotka nas zaszczyt zauważenia naszych wysiłków, lecz nadal po kilku latach zawodowej kariery jesteśmy w trybie standby. Po tak długim czasie zaczynamy zauważać, że to miejsce to zło, lecz pomimo wszystko przyzwyczajamy się i wydaje nam się, że uodporniliśmy się na toksyczność miejsca, w którym pracujemy, ale czy na pewno?


Kolejne lata tkwimy w tym ładzie niszcząc siebie, a będą o krok od zadania sobie pytania, czy warto?


Odwróćmy sytuację i przedstawmy osobę , która już od najmłodszych lat musiała zmagać się z tym, jak gorzkie potrafi być życie. Jej dzieciństwo to była ciągła walka o akceptacje i zauważenie, w okowach problemu alkoholowego rodziców i odrzuceniu przez rówieśników, ale jakoś udało się jej dotrwać do dorosłości i założenia własnej rodziny. Na pozór ta rodzina jest czymś najlepszym co ją spotkało - partner jest czuły, kochający i pełen wsparcia; dzieci choć wymagające, są też czymś, co daje szczęście, satysfakcję i motywację – ale w jej doświadczeniach jest, coś co nie pozwala jej się tym cieszyć. Wchłonięcie w wypracowany schemat naszego dzieciństwa i nabyte zachowania są na tyle duże, że w tym szczęściu i spokoju, które nas spotkało, zaczynamy doszukiwać się tego złego, które lada moment nadejdzie i jak samospełniająca się przepowiednia … nadchodzi, ale czy sama, czy sprowokowana przez nas samych ? Tak mocno zakorzeniliśmy to, że nie może być dobrze, albo, że jak jest dobrze to jest to zwiastunem najgorszego i sami swoim zachowaniem zaczynamy kreować ten najgorszy scenariusz.


W tym wypadku warto by było podjąć decyzje o walce z tymi demonami np. poprzez zamianę schematów, przepracowaniu swoich trudności i nabytych zachowań z przeszłości w procesie psychoterapii, ale czy tak łatwo na nią pójść?


Zobacz artykuł: Czas na zmianę! Czyli podjęcie decyzji o terapii i pracy nad swoimi trudnościami.


Wyobraźmy sobie również sytuację, w której mamy miks obu tych przypadków i stoimy przed kilkoma decyzjami równocześnie. To dopiero dylemat.


Wszystko, co dzieje się w każdej sferze naszego życia odbija się na nas i na wszystkich, którzy nas otaczają. Praca w toksycznym środowisku, czy niewyleczone demony naszej przeszłości, mogą zalewać swoją trucizną to, co najbardziej powinniśmy doceniać SIEBIE i wszystko to co dobre wokół nas. Gdy pozwalamy, by w roli faworyta obsadzić tą szkodliwość, która rozlewa się w nas coraz to bardziej z możliwością zmiany, która ma prowadzić do decyzji to prowadzimy do swojej autodestrukcji.


Dotyczy to każdej sytuacji, w której jest nam ciężko, ale jeszcze ciężej jeśli stoimy na krawędzi zawalczenia o komfort swojego życie, poprzez najlepsze dla nas decyzje.


Zobacz artykuł: Czemu uciekasz? Czyli o tym, gdy terapia „przekracza” Twoje granice


Co się stanie jeśli przyjrzę się temu z boku i powiem dość? Łatwo pomyśleć, trudniej to zrobić!


Nasz schemat myślowy od razu podrzuca nam wszystko to, co negatywne w naszej decyzji i ma za zadanie podtrzymać wyuczony i dobrze nam już znany obraz. Po co coś zmieniać, skoro może być gorzej i na pewno będzie, ale czy na pewno? Gdzie podziały się pozytywne rzeczy, które mogą się zdarzyć?


A co jeśli może być lepiej?


Decyzja o odejściu z toksycznego środowiska pracy, może przynieść dla nas wiele korzyści począwszy od odbudowania swojej chęci rozwoju, po odnalezienie się w zupełnie nowej roli lub bycia docenianym w swoim fachu, kto wie może uda nam się rozkręcić swój biznes płynąc z wiatrem w żagle. Ale największą korzyść jaką może to przynieść to powrót do cieszenia się tym, co już mamy i skupieniu się i docenieniu siebie.


Praca nad sobą podczas sesji psychoterapeutycznych może nam pomóc w dotarciu do swoich emocji, doświadczyć ich, zyskać czas na refleksję nad nimi z różnych perspektyw. Jest to również okazja, aby zrozumieć, w jaki sposób kwestie poruszane w terapii odnoszą się do historii twojego życia, aby pracować nad zmianą tych dysfunkcyjnych wzorców (myślenia, zachowania i reakcji emocjonalnych). Oprócz relacji terapeutycznej pomocne mogą być również techniki terapeutyczne specjalisty.


Pamiętajmy, że najważniejsze to zajrzeć w głąb siebie i przyjrzeć się swojemu życiu z zupełnie innej perspektywy, takiej w której zaczniemy dostrzegać to co w naszym życiu może nie być do końca dla nas dobre i jeśli nie jest, to zrobić wszystko by zacząć to naprawiać. Pamiętajmy, że nie będzie to łatwe i decyzje nie przyjdą nam z lekkością, ale wiedzmy, że nie musimy radzić sobie ze wszystkim samemu i warto jest czasem skorzystać z pomocy, gdy coś nas przerasta np. psychologa, psychoterapeuty i zawsze stawiać na swój rozwój.


Zobacz artykuł: To mnie przerasta! Czyli o tym, że nie musisz ze wszystkim radzić sobie samemu.

146 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie