To mnie przerasta! Czyli o tym, że nie musisz ze wszystkim radzić sobie samemu.

Gdy byliśmy dziećmi, czasem podczas zabawy dochodziło do sytuacji, w której niewinna sprzeczka między naszym kolegą, zamieniała się w podwórkową awanturę. Sytuacja przybierała charakter horroru, ponieważ kolega zbuntował innych i już nikt z naszej paczki, nie chciał się z nami bawić — pomimo tego, że to nie my zawiniliśmy. Szukając zrozumienia, udajemy się do rodziców i przedstawiamy im sytuację, pragniemy usłyszeć coś, co pozwoli nam poradzić sobie z tym trudnym dla nas zdarzeniem. Rodzic, który usłyszał, jak się okazało błahą historię i jeszcze bardziej błahy powód kłótni, zaśmiał się i dodał nam otuchy, mówiąc: „Poradzisz sobie! Musisz nauczyć się radzić sobie w takich głupotach samemu”., czy słysząc takie zdanie, zwrócimy się o pomoc w błahych lub innych o wiele cięższych sytuacjach; z którymi sobie nie radzimy, i które przeradzają się w naszą trudność — do osoby, która może nam pomóc ? Raczej nie i tym sposobem, problem może nawarstwić inne trudności, które mogą nas przerastać.


W przytoczonej historii jako dziecko mieliśmy zakodowany prawidłowy schemat, że jeśli sobie nie radzimy, to zwracamy się o pomoc do kogoś, kto może nas wesprzeć. Jednak w tym przypadku, schemat został zmieniony przez rodziców, na taki, który mówi, żeby wartościować sprawy na te, które są ważne i te, o których nawet nie warto wspominać.


Zaznaczmy, że dla nas jako rodziców, mogła być to błahostka i prawdopodobnie nią była, ale dla dziecka była ogromnym i najtrudniejszym przeżyciem w całym jego życiu (w tamtym momencie). Więc, czy dziecko dobrze zrozumie to, co chcieliśmy przekazać?


Pamiętajmy, że nie chodzi tu o to, że w tej sytuacji jako rodzice mieliśmy wytoczyć wojnę z podwórkowymi chuliganami i ich rodzicami, ale o to, by okazać wsparcie i naprowadzić dziecko na to, co w tej sytuacji może zrobić, zapytać o emocje oraz o to jak dziecko widziałoby naszą pomoc; podkreślając, że zawsze może się do nas zwrócić i okażemy mu bezpieczeństwo i zaangażowanie.


Podobnie jest w dorosłym życiu, choć tu często jako dorośli chcemy być nad wyraz silni; zdobyliśmy już cenne doświadczenia, które w jakimś stopniu dały nam receptę na to, jak możemy radzić sobie z tym, co trudne i wywołujące w nas bezradność. Choć nie musi oznaczać, że robimy to w sposób dla nas najlepszy.


Zazwyczaj wstydzimy się mówić o tym, z czym sobie nie radzimy, innym. Boimy się konfrontacji i paraliżuje nas strach przed tym, że coś może dla innych wydać się mało istotne lub właśnie błahe. Za wszelką cenę nadgorliwie unikamy tego, by mówić o tym, co nie daje nam spokoju i co może być dla nas za trudne, nawet naszym najbliższym, bądź tym, którzy w naszym otoczeniu mogą stanowić dla nas wsparcie.


Zaznaczmy, że najczęściej nasze wartościowanie sytuacji w przełożeniu na innych jest mylne i bardzo często zgłaszając swoje trudności, otrzymalibyśmy wsparcie. Nie ze wszystkim musimy radzić sobie samemu, czasem wysłuchanie i okazanie empatii innych może nam wskazać drogę do rozwiązania. Największą siłą jest zrozumienie trudności i walka z nimi, ale tylko ta równa; jeśli czujemy, że coś nas przerasta, warto zwrócić się o pomoc.


Psycholog lub psychoterapeuta mogą być pomocni w sytuacjach, w których Ty nie widzisz wyjścia, rozmowa terapeutyczna może pomóc Ci odkryć rozwiązanie w pełnym wsparciu specjalisty, możesz zrozumieć towarzyszące Ci emocje, dzięki czemu jaśniej spojrzysz na istotę Twoich trudności.

To nie wstyd pytać o pomoc.


 

JEŚLI DOSTRZEGASZ, ŻE TA TRUDNOŚĆ MOŻE DOTYCZYĆ CIEBIE

SKORZYSTAJ Z POMOCY NASZYCH SPECJALISTÓW I UMÓW WIZYTĘ JUŻ DZIŚ



152 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie